Miśka

Jakiś czas temu dostaliśmy telefon: „Dzika kotka się okociła” nie wiadomo gdzie są kociaki.. czekamy. Trochę później próbujemy je złapać. Nie ma szans.. od czasu do czasu przemykają między krzakami. Po jakimś czasie znów telefon. „Są! Podchodzą!” Przyjeżdżamy na miejsce. Są. Siedzą.. Nie uciekają?.. Jedno w miarę zdrowe, lekki katar, złapane do klatki. Drugie: katar, oko w złym stanie, trudno zobaczyć czy jeszcze jest. Trzecie.. skulone, oczy zaropiałe. Nie ucieka, nawet się nie rusza.. Żyje? Tak.. W maleńkim ciałku tli się jeszcze życie. Ale chyba za późno.. Przynajmniej odejdzie w spokoju i bez bólu..
Jedziemy do weta.
Pierwsze dwa mają katar, zajęte górne drogi oddechowe, jednego oka raczej już nie ma, ale ogólnie kociaki da się wyleczyć.
Trzecie maleństwo… Eeh, oczy są najmniejszym problemem. Koci katar, zapalenie płuc tak zaawansowane, że raczej niema szans. Ale nie, nie uśpimy.. Dostaje baterię zastrzyków, kropelek, kapsułek.
Przez tydzień leży w klatce, ale zaczyna wstawać! Potem coraz lepiej, zaczyna ładnie jeść. Spod spuchniętych powiek chyba pojawiają się oczy! Wszyscy są zaskoczeni ile siły i woli życia jest w takim maleństwie.
Na zdjęciach Miśka teraz 🙂 Ostatnie zdjęcie z początków leczenia jest dość drastyczne..

Bardzo Was prosimy o pomoc w opłaceniu faktury za leczenie Miśki. Jej życie zostało wycenione na trochę ponad 200 zł. Nie tak dużo, ale kociaków takich jak Miśka jest więcej.. Pomóżcie nam, żebyśmy mogli ratować kolejne!

Numer konta: 68 1600 1417 1877 9779 1000 0001

lub do puszek wystawionych w sklepie „Sylwia” Sienkiewicza, zoologicznym Harcerska, w gabinetach weterynaryjnych „4łapy” Orzeszkowej i u dr. Skowrona na Harcerskiej